
„Moja droga B” – prawdziwy, przejmujący i kompletny „teatr w walizce”. Staje przed widzami Małgorzata Bogdańska i wyczarowuje z walizki całe życie. Radości i smutki, wzloty i upadki. Wszystko, co zwyczajne i niezwyczajne. Tym monodramem, niełatwym wcale do zagrania, artystka zabiera nas w podróż po meandrach kobiecej duszy. Uczy rozumieć, że kobieta może mieć słabsze dni, ale też tego, jak można patrzeć na świat, jak go odczuwać, czego się bać. Wielki mały spektakl. Misternie skonstruowany, perfekcyjnie zagrany. Tam, gdzie można byłoby zrobić coś łatwiej, Bogdańska stosuje najtrudniejsze środki – i udowadnia, że jest aktorką o niebagatelnych możliwościach.
Adaptacja felietonów Krystyny Jandy przez Marka Koterskiego jest więcej niż błyskotliwa. Sprawia, że na scenie widzimy zarówno Jandę i Bogdańską, ale przede wszystkim jednak – kobietę. Bo to jest spektakl o kobietach. Wszystkich. Tych z problemami, poranionych zmaganiem się z codziennością – i tych szczęśliwych też. Każda znajdzie tu cząstkę siebie. To także spektakl dla każdego faceta, który patrząc na to, co dzieje się zaledwie metr czy dwa od niego, zrozumie, że chyba jego dama serca może się czasem czuć podobnie. I dlatego, choć nie tylko, trzeba ten spektakl koniecznie przeżyć.